Aga z Baxterem jako szczeniakiem – początki wspólnego podróżowania z psem

Dlaczego zdecydowałam się podróżować z psem?


Aga i Baxter – Psie WyzwaniePSIE WYZWANIEAGA & BAXTER← Blog
Aga z Baxterem jako szczeniakiem – początki wspólnego podróżowania z psem

PODRÓŻOWANIE Z PSEM · AGA I BAXTER

Dlaczego zdecydowałam się podróżować z psem?

Jak od pierwszych wspólnych dni przygotowywałam Baxtera do nowych miejsc, transportu, restauracji i prawdziwych wypraw.

Baxter nie jest moim pierwszym psem. Psy są ze mną właściwie od dziecka, ale żaden z nich nie był typowym podróżnikiem. Były za towarzystwo w domu, spacery, głaskanie i oczywiście zajmowanie najlepszego miejsca na kanapie podczas oglądania seriali.

Ja jednak od dawna marzyłam o psie, który będzie mi towarzyszył nie tylko w domu. Chciałam mieć kompana do podróży, wypraw i wymyślania kolejnych wyzwań. Takiego, z którym będziemy stawiać sobie cele, a później — lepiej lub gorzej, czasem z przygodami po drodze — wspólnie je ogarniać.

Dlatego wybór padł na psa z charakterem. A skoro z charakterem, to oczywiście Jack Russell Terrier. Bo po co zaczynać spokojnie?

Najpierw był Baxter. Dopiero później pojawił się Baxter

Co zabawne, zanim Baxter w ogóle pojawił się na świecie, już wiedzieliśmy, jak będzie miał na imię. Hodowca nadał mu imię rodowodowe Dostojny Jack, ale nie oszukujmy się — u nas od początku czekał na niego Baxter.

I czekał też pewien plan.

Jeśli chcemy, żeby pies był naszym towarzyszem w podróżach, dobrze mieć ten plan jeszcze zanim pojawi się w domu. Ja od samego początku przygotowywałam Baxtera do zmiany otoczenia, nowych miejsc, obcych ludzi, restauracji i różnych środków transportu.

„Dobra, pakuj się, jutro jedziemy pociągiem, potem promem, śpimy pod namiotem, a po drodze odwiedzimy restaurację pełną ludzi”.

Nie czekałam, aż nagle dorośnie i pewnego dnia usłyszy taki plan. To raczej mogłoby się nie udać.

Pierwsza podróż i mata rozłożona na trawniku

Baxter pojechał z nami na swój pierwszy wyjazd na Mazury, kiedy nie miał jeszcze kompletu szczepień i nie mógł normalnie spacerować po dworze. Wynajęliśmy domek z ogrodem, a któregoś dnia wybraliśmy się do Giżycka na obiad.

I wtedy Adam zapytał:

– Ale jak on zrobi siku? Przecież nie wytrzyma. On może tylko na matę.

– Zabiorę matę. Rozłożę ją na trawniku, żeby nie dotykał ziemi, powiem mu, żeby zrobił siku, i on zrobi.

No i zrobił.

Rozłożyłam Baxterowi matę na trawniku, postawiłam go na niej i powiedziałam, że tutaj robimy siku. Baxter uznał najwyraźniej, że skoro matka tak mówi, to widocznie wie, co robi. Do dzisiaj opowiadamy tę historię, bo wtedy naprawdę wszystko zadziałało dokładnie tak, jak sobie wymyśliłam.

Tego samego dnia Baxter po raz pierwszy był też w restauracji. Siedział u mnie na kolanach i był zachwycony, ponieważ co chwilę ktoś go zaczepiał. Wiadomo — malutki szczeniak to lep na baby. Wszystkie kobity za nim szalały, a Baxter bardzo szybko uznał, że restauracje są całkiem przyjemnymi miejscami.

Podróżowania też trzeba się nauczyć

Od tamtej pory stopniowo oswajałam go z kolejnymi sytuacjami. Jeździliśmy różnymi środkami transportu, odwiedzaliśmy restauracje, nocowaliśmy w nowych miejscach i przebywaliśmy tam, gdzie było więcej ludzi, dźwięków i zapachów.

Chodziło o to, żeby przed pierwszą prawdziwą wyprawą Baxter znał już większość sytuacji, które mogą nas spotkać. Nowe miejsce miało być dla niego czymś ciekawym, a nie końcem świata.

Nie wszystko udało się wypracować idealnie. W międzyczasie przeprowadziliśmy się na wieś i Baxter nie zdążył dobrze przyzwyczaić się do największych miejskich skrzyżowań. Dużo samochodów, światła, hałas i zamieszanie bardzo go denerwują. Wtedy szczeka i wyraźnie pokazuje, że absolutnie nie zamawiał takiej atrakcji.

Znaleźliśmy jednak kompromis. Przy największych skrzyżowaniach pozwala wziąć się na ręce i przenieść przez przejście. Nie zmuszam go, żeby za wszelką cenę udowodnił światu swoją odwagę. Podróżowanie z psem polega również na tym, żeby zauważać jego granice i szukać rozwiązań dobrych dla obu stron.

Pies poznaje taki świat, jaki mu pokażemy

Jeżeli chcecie podróżować ze swoim psem, warto przygotowywać go do tego od maleńkości — spokojnie, stopniowo i bez wrzucania od razu na głęboką wodę.

Oczywiście ogromne znaczenie mają predyspozycje konkretnego psa. Nie każdy będzie przechodził po 30 kilometrów dziennie. Maleńki york może potrzebować pomocy na dłuższej trasie, a duży, puchaty pies niekoniecznie będzie zachwycony wyprawą na plażę podczas największego upału. Trzeba brać pod uwagę wiek, zdrowie, budowę, temperament i zwyczajne psie upodobania.

Nie każdy pies musi zostać podróżnikiem i nie każdy będzie się dobrze czuł w tych samych warunkach.

Ale pies w dużej mierze poznaje taki świat, jaki mu pokażemy. Jeśli od początku uczy się, że nowe miejsca, pociągi, restauracje i noclegi są częścią życia, łatwiej mu później odnaleźć się w podróży.

Baxter dostał ode mnie świat pełen zmian, pociągów, promów, namiotów, nowych zapachów i wyzwań. A ja dostałam dokładnie takiego towarzysza, o jakim marzyłam.

Małego psa z wielkim charakterem, z którym ciągle możemy wymyślać sobie coś nowego.

Do zobaczenia na szlaku!

podróżowanie z psempies podróżnikJack Russell Terrierszczeniak w podróżyPsie Wyzwanie
PSIE WYZWANIE · AGA & BAXTERMały pies. Wielkie historie.